NAJBLIŻSZY

Warto chyba spró­bować.  Listy dzieci dowiodły, że próby takie są możliwe i po latach uprzejmego milczenia ojca i syna zaczyna się między nimi wielka, prawdziwa przyjaźń, a człowiek, pozornie obcy, staje się naprawdę najbliższy. Ojciec nie miał dla mnie nigdy czasu, dla mamy zresztą też nie. Zawsze z nosem w papierach, z nieodłącznym papierosem. Mówił: cześć, jak tam  w szkole i zamykał się u siebie. Nawet nie próbowałem odpowiadać, bo i tak nie słuchał, myślał już o czymś innym. Tak było przez całe lata, przez pod­stawówkę i na początku liceum. W drugiej klasie za- cząłem mieć kłopoty, spotykałem się z hipisami, paliliśmy trochę, wagarowałem, no i raz stary przyła­pał nas w domu w południe, trochę zaćpanych. Wte­dy się chyba poważnie przestraszył, Zabrał mnie w góry. Co to były za czasy! Dwa tygodnie, od schroniska do schroniska z plecakami. Ludzi mało, tylko my. Gadaliśmy wtedy dużo. Z niego zrobił się zupełnie inny człowiek. Kapitalny, naprawdę. Wte­dy właściwie rozmawiałem z nim pierwszy raz. Mia­łem 15 lat”| to już ostatni list. Reszta zalezy od nas samych.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witam Cię na moim blogu. Ja mam na imię Janusz i we wpisach, które tworzę, będę odnosił się do tematyki mieszkań. Bardzo serdecznie chciałbym zaprosić Cię do lektury!