PODOBNY DO…

Gdy patrzę na niego nie wydaje mi się podobny ‚ do Old Saterhanda. Niski, z brzuszkiem, nie;bardzo umiejący odróżnić Tomaszewskiego,od Wszoły. Gdy ma coś załatwić w jakimś biurze wysyła mamusię. Twierdzi, że nie lubi chodzić po biurach. Mamusia mówi, że ojciec boi się, żę brak mu odwagi. A po­dobno kiedyś strzelał do’faszystów. Autor listu zarzuca ojcu jednocześnie niezarad­ność życiową, nieznajomość, sportowcow  idoli, kiepski wygląd. Powątpiewa w dawną odwagę, kto- j ra żadną miarą nie pasuje do dzisiejszej postaci taty. Czy rzeczywiście ojciec ten jest taki straszny. Czy dziecko nie umie inaczej niż na podstawie konkretnych przykładów wziętych z różnych podwórek opo- i wiedzieć.o swoim ojcu, o tym, że.mu czegoś braku- je, Ale czego? Czy chodzi rzeczywiście o świetną i znajomość bohaterów młodzieżowych. A może te za­rzuty dotyczą tego, że ojciec nie stara się w ogolę,o zdobycie autorytetu w oczach syna? Może frag­ment tego listu a podobnych było sporo  należy traktować jako rodzaj szyfru? 

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witam Cię na moim blogu. Ja mam na imię Janusz i we wpisach, które tworzę, będę odnosił się do tematyki mieszkań. Bardzo serdecznie chciałbym zaprosić Cię do lektury!